Po opłynięciu Hornu

Smialy_14Stało sie – możemy już do woli gwizdać na jachcie i sikać pod wiatr. Mamy też niestandardowe fotki w strojach kąpielowych –  nie za sterem jak na starych wyjadaczy  przystało –  tylko (nie mówcie armatorowi :-) na bomach i koszach i w rożnych dziwnych miejscach na jachcie. Horn został zdobyty kilkakrotnie, w tym co najmniej trzy razy pontonem. Warunki pogodowe pozwoliły nam pozwiedzać wyspę, choć musieliśmy sie śpieszyć, bo gonił nas sztorm, który złapał nas na szczęście dopiero kilka mil od wejścia do Kanału Beagle, gdzie był znacznie mniej odczuwalny.

Po drodze, co kilka godzin musieliśmy się meldować armadzie, która każdorazowo żądała wyjaśnień dlaczego nie jesteśmy w drodze na Antarktydę (gdybyście nie wiedzieli, to bardzo chcieliśmy płynąć na Antarktydę, tylko mieliśmy za mało wody i paliwa oraz kilka drobnych awarii). Bardzo prawdopodobne, że na każdej wyspie jest osobna jednostka armady, która kontroluje absolutnie wszystkie statki, przechodzące tamtędy. Szkoda, że armada nie komunikuje się między sobą.

W Puerto Williams kolejna niespodzianka – znowu tłumaczenie się dlaczego właściwie nie jesteśmy na Antarktydzie. Jesteśmy odprawieni na wody międzynarodowe, co my w ogóle robimy w Puerto Williams? Trzeba się odprawić, ale nie było akurat odpowiedniego oficera, wiec dostaliśmy – UWAGA – areszt jachtowy. Zakaz opuszczania jednostki aż do następnego dnia, do momentu otrzymania wizy. Skoro zakaz opuszczania jednostki, to na naszą jednostkę tez nie może nikt wejść. Prawda? Do nas przycumował miedzy innymi jacht szkoleniowy armady. Jak w takim razie zejdą na lad? To w końcu zakaz opuszczania jednostki czy zakaz schodzenia na ląd? Armada dała sie przekonać. Bedzie zakaz schodzenia na ląd. Dlaczego myślimy w ten sposób? Jak wiadomo główną atrakcją w tym porcie jest urokliwa knajpa na starym w pół zatopionym statku. Panie oficerze, a statek to ląd czy nie ląd? Przecież – choć opiera się o dno, to jest na wodzie. To jak będzie? Pomyślał, pomyślał, zadzwonił do przełożonego i spędziliśmy na w knajpce bardzo miły wieczór.

Anna Kulczyk

  • Newsletter