9 lipca 2014. Ze Świnoujścia do….

Z zapisków :

7 lipca 2014 ,godz:  19.30, dzień 1, wtorek

12 mil od Świnoujścia. Płyniemy bejdewindem lewego halsu. O 16.30 oddaliśmy cumy w basenie jachtowym w Świnoujściu, który gościł nas parę dni i tym samym etap „0” Wyprawy ku czci Sir Ernesta Shackletona można uznać za rozpoczęty. W obiektywach kamery Magazynu Żeglarskiego opuszczamy gościnną marinę, która poziomem nie odstaje od standardów europejskich. Dość spora fala i wiatr w porywach do 22 knt nie pozwala nam początkowo na osiągnięcie prędkości przelotowych. Kurs mamy w tej chwili idealnie na Bornholm, a przecież plan jest inny. Zobaczymy co z tego wyniknie i jak wiatr będzie się zmieniał w miarę upływu czasu i nadejścia nocy. Nieopatrznie znów okazuje się, że w nocy można pływać . Zjedliśmy kolację na pokładzie i mamy pierwszego kandydata a w zasadzie już nie kandydata, który oddał hołd Neptunowi.. Ja zszedłem pod pokład by przed drzemką coś napisać. Znów zaczynam wachtę od północy więc czas na mały odpoczynek.

Godz: 21.00

Wiatr obrócił na NW i w porywach osiąga 9 knt. Postawiliśmy grota i po zwrocie halsujemy w stronę zachodzącego słońca. Chyba dzięki ciemnością odkryłem czemu czasem wyłącza się chłodzenie silnika. Dogoniła nas burza i mamy ją po prawej stronie. Idę dalej próbować zasnąć.

8 lipca, godz.9.22, dzień 2, środa

Oczywiście krótko po tym jak zasnąłem trzeba było wstawać. Ale przecież to tak oczywiste, że nawet nie warto o tym wspominać. Najpierw wiatr tężał i w porywach osiągał 23 knt. Oczywiście jak często nie do końca z właściwego kierunku, czyli standardowy wmordewind. Później powoli zataczał kółeczka i półkółeczka w sposób tak niespodziewany, że sterniczka zaskoczona niczym struś przez pędziwiatra zanim zorientowała się BACH …i fok na wstecznym, i prędkość mniej niż 0 czyli ok. 1,5 knt. Szczęśliwie udaje się wykonać tym razem kontrolowaną rufkę i wracamy tak dokąd płynęliśmy., a rufa owa w formie pętelki zostaje zapisana na naszym śladzie w ploterze i pewnie nie tylko. Później z wiatrem nie było lepiej. Znów porywy od 2-9 knt oczywiste więc, że rzeźbimy. Silnika nie uruchamiamy by ni budzić ludzi, wszak w takiej ciszy lepiej się śpi, a my się jeszcze za bardzo nie spieszymy. Oczywiście, gdy chcieliśmy go zapalić na koniec wachty ok. 0400, okazuje się, że zeszła woda z filtra i trzeba zagłębić się mało wygodne i ciasne pomieszczenie silnikowni. /wykonuję mały zabieg, poprawiam rzecz wzbudzającą moje zmarszczenie na czole i jak na razie wszystko dobrze jest. Silnik zamruczał, chłodzenie wróciło i kładę się spać. Dochodzi 0500. Usypiam gdzieś po 0600 i o 0900 wstaję już po śniadaniu. Za chwileczkę na lewym trawersie miniemy Sassnitz, pogoda piękna, wiaterek skromny, Polonus osiąga 2-3 knt. Dzielnie wznosi się i upada w wodę, jakby chcąc nam powiedzieć, że jeszcze dziś pokaże nam co potrafi.

Godz.1800

Budzi mnie wiatr wyjący w takielunku. Zrzucamy genuę i pod samym grotem pędzimy ponad 5 węzłów. Zresztą już od jakiegoś czasu osiągamy 7 i więcej. Mamy ok.14 mil do Falsterbo. Wcześniej straż graniczna grzecznie prosi nas o ominięcie nie zaznaczonych na wodzie prac związanych z betonowaniem fundamentów, a następnie informuje o możliwości powrotu na właściwy kurs. Wcześniej przecinamy autostradę wodną i teraz jedziemy dokładnie w kierunku obranego celu podróży. Idę na kolację, kuk się czuje niewyraźnie więc każdy we własnym zakresie.

9 lipca godz.15, Marina Margretheholms Havn, Kopenhaga

Nazwa dla połamania języka. Dziś o 0105 zacumowaliśmy w owej łatwej do wymienienia z pamięci nazwie, dla przeciętnego Polaka marinie. Jest to taki port jachtowy z dalbami. Mają one w środku stalowy profil a dookoła miękkie tworzywo. Można? Można. Świetnie zaopatrzony sklep żeglarski, czyste prysznice i toalety , Wifi, pralnia a to wszystko za ok. 75 zł. Tak tak – za wszystk.  Wczoraj już na wejściu w cieśniny przywiewało w porywach do ponad 30 knt. Zrzuciliśmy więc zrefowaną genuę, grota a następnie po powrocie na kurs genua była na pół, no może 2/3 gwizdka, Ciągnęliśmy na niej jak narowisty koń …. No właśnie – widać na zdjęciu nocnym. Łódka tak pięknie pochyliła się na fali i szła pięknie w kierunku, który jej zadaliśmy.  Do 2300 czas wolny a później w morze.

Świnoujście – Kopenhaga : 152 Nm
Czas : 33,5 godziny
Dobowy przebieg 8 lipca 00-24 – 122,8 Nm

Możliwość komentowania jest wyłączona.